| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
RSS
środa, 28 lutego 2007
IN MEMORIAM

10.1991-28.02.2007

19:14, ola_2000
Link Komentarze (5) »
czwartek, 18 sierpnia 2005

O ludzie! Jaki tu piekny widok !

14:06, ola_2000
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lipca 2005
MOJE PIESKIE ZYCIE

Zaczelo sie zle. Moi pierwsi panstwo wyjezdzali na zimowy urlop i zostawili mnie na ulicy.

Czekalem, i w swojej naiwnosci myslalem, ze zaraz wróca i znowu bede mial rodzine.

Nie wrócili

Bylo zimno, sroga zima, -20° C. Po tygodniu postanowilem wziac moje zycie we wlasne lapy.

Trzeba znalezc nowy dom! Aby znalezc dom, trzeba znalezc czlowieka.

Usiadlem  pod  kioskiem z warzywami i pytalem ludzi czy moge z nimi pojsc do ich cieplego domu. Nie chcieli, tupali, krzyczeli, odpedzali. Bylo juz  ciemno, a mnie czekala kolejna mrozna noc; zaraz zamkna kiosk i co ja zrobie?

I wtedy zobaczylem JA - to jest moja pani, pomyslalem ! Od razu wiedzialem, ze chce z nia zostac do konca zycia. Byla ubrana w smieszna czapke z nausznikami  i bardzo ciepla kurtke; pomyslalem, ze musi miec tez cieply dom. Juz nie pytalem, czy chce mnie zabrac, poszedlem za nia.

Pod domem  Pani przykucnela i powiedziala: “Oj sliczny piesku, nie moge cie wziac, bo pies to dla nas straszny KLOPOT.”. Jak nie moge, to przez noge, nie odpuscilem. Drzwi otworzyl nam jakis wielki facet:  „co to jest ?” - zapytal - „To jest psie dziecko, napewno sie komus zgubil, jutro damy ogloszenia“. Ogloszenia  o tresci: „ Znaleziono szczeniaka  podobnego do Labradora albo do Jamnika. Pies jest tlusciutki i zadbany, czeka na wlasciciela, …adres”, podano: do telewizji, lokalnego radia, prasy i porozlepiano na okolicznych slupach.

Zludne nadzieje mieli moi panstwo, ja mialem nadzieje ze mnie polubia.

Mijaly dni i tygodnie, przychodzili ludzie, bo zaginal jamnik (hi hi, zle sformulowane ogloszenie).

Moj Pan remontowal mieszkanie, wiec zanioslem mu srubke. Pan sie strasznie ucieszyl.

Tego dnia, wieczorem moj Pan wypowiedzial magiczne zdanie: „Wiesz, fajnie, ze zwierz jest w domu“

Bylem najszczesliwszym zwierzem pod sloncem.

Pani cos tam mowila: „planujemy wyjazd, jak to sobie wyobrazasz?“, ale to mnie juz nie obchodzilo, bylem szczesliwy – mialem dom.

Zaplanowany wyjazd udal sie i okazalo sie, ze zwierz nie jest az takim KLOPOT’em. Teraz jestem psem swiatowym, podrozuje  po Europie, piekne Wloszki mowia do mnie: bellissimo il canino, Francuzki karmia mnie pachnacymi rogalikami , a Niemki mowia: „Der ist so süüüüß“.

Takiego slodkiego zycia zycze wszystkim psom i zwierzakom.

16:11, ola_2000
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 czerwca 2005

..........przy pracy

13:33, ola_2000
Link Komentarze (4) »

oj goraco......

13:33, ola_2000
Link Dodaj komentarz »

oj zimno..........

13:29, ola_2000
Link Dodaj komentarz »