Zaczelo sie zle. Moi pierwsi panstwo wyjezdzali na zimowy urlop i zostawili mnie na ulicy.
Czekalem, i w swojej naiwnosci myslalem, ze zaraz wróca i znowu bede mial rodzine.
Nie wrócili
Bylo zimno, sroga zima, -20° C. Po tygodniu postanowilem wziac moje zycie we wlasne lapy.
Trzeba znalezc nowy dom! Aby znalezc dom, trzeba znalezc czlowieka.
Usiadlem pod kioskiem z warzywami i pytalem ludzi czy moge z nimi pojsc do ich cieplego domu. Nie chcieli, tupali, krzyczeli, odpedzali. Bylo juz ciemno, a mnie czekala kolejna mrozna noc; zaraz zamkna kiosk i co ja zrobie?
I wtedy zobaczylem JA - to jest moja pani, pomyslalem ! Od razu wiedzialem, ze chce z nia zostac do konca zycia. Byla ubrana w smieszna czapke z nausznikami i bardzo ciepla kurtke; pomyslalem, ze musi miec tez cieply dom. Juz nie pytalem, czy chce mnie zabrac, poszedlem za nia.
Pod domem Pani przykucnela i powiedziala: “Oj sliczny piesku, nie moge cie wziac, bo pies to dla nas straszny KLOPOT.”. Jak nie moge, to przez noge, nie odpuscilem. Drzwi otworzyl nam jakis wielki facet: „co to jest ?” - zapytal - „To jest psie dziecko, napewno sie komus zgubil, jutro damy ogloszenia“. Ogloszenia o tresci: „ Znaleziono szczeniaka podobnego do Labradora albo do Jamnika. Pies jest tlusciutki i zadbany, czeka na wlasciciela, …adres”, podano: do telewizji, lokalnego radia, prasy i porozlepiano na okolicznych slupach.
Zludne nadzieje mieli moi panstwo, ja mialem nadzieje ze mnie polubia.
Mijaly dni i tygodnie, przychodzili ludzie, bo zaginal jamnik (hi hi, zle sformulowane ogloszenie).
Moj Pan remontowal mieszkanie, wiec zanioslem mu srubke. Pan sie strasznie ucieszyl.
Tego dnia, wieczorem moj Pan wypowiedzial magiczne zdanie: „Wiesz, fajnie, ze zwierz jest w domu“
Bylem najszczesliwszym zwierzem pod sloncem.
Pani cos tam mowila: „planujemy wyjazd, jak to sobie wyobrazasz?“, ale to mnie juz nie obchodzilo, bylem szczesliwy – mialem dom.
Zaplanowany wyjazd udal sie i okazalo sie, ze zwierz nie jest az takim KLOPOT’em. Teraz jestem psem swiatowym, podrozuje po Europie, piekne Wloszki mowia do mnie: bellissimo il canino, Francuzki karmia mnie pachnacymi rogalikami , a Niemki mowia: „Der ist so süüüüß“.
Takiego slodkiego zycia zycze wszystkim psom i zwierzakom.